Historia Cmentarza Powązkowskiego


Cmentarne porządki
Prawie jak ogród spacerowy...

Współczesne polskie cmentarze od XIX-wiecznych nekropolii odróżniają nie tylko nagrobki, ale właśnie szata roślinna. W porównaniu z Cmentarzem Północnym Stare Powązki to przepiękny las, chociaż i tak wydaje się, że są tylko bladym odbiciem swej przedwojennej kondycji, a już tym bardziej... oczekiwań XIX-wiecznego społeczeństwa1.

Nekropolia XIX-wieczna musiała cieszyć oko nie tylko wykwintnymi pomnikami, ale również zielenią (zob. też Genius loci. Urok osobisty. W 1852 r. dziennikarz "Kuriera Warszawskiego" z pewnym ukontentowaniem zauważał więc, iż Cmentarz Powązkowski zdobiła nie tylko coraz większa ilość grobowców z kamienia i... drewna, lecz również troskliwie pielęgnowane drzewa, kwiaty i murawa2. Można zatem chyba wierzyć litografiom z dzieła Kazimierza W. Wójcickiego, gdzie bujna zieleń tworzyła piękne, malownicze tło dla nagrobków, przydając uroku nawet skromnym, nieociosanym głazom.

Zarząd cmentarza bynajmniej nie spoczął na laurach, toteż w następnych latach prasa często donosiła o akcjach wysadzania alejek Starych Powązek drzewami różnych gatunków (na terenie działu IV i V głównie iglakami). Ba! przy katakumbach znalazło się nawet miejsce na klomby z roślin i krzewów3.

W 2. połowie XIX w. szata roślinna Cmentarza Powązkowskiego stała się równie ważną (i pozytywną) cechą nekropolii, co wspaniałe nagrobki lub mogiły zasłużonych. W 1880 r. pisano np.:

"Wielkie mnóstwo drzew bujnie rozrosłych nadaje cmentarzowi Powązkowskiemu dziwnie piękny i sielski charakter. Wygląda on prawie, jak ogród spacerowy"4

Już dla współczesnych było jednak oczywiste, iż ów parkowy charakter nekropolia zawdzięcza... Cmentarzowi Bródnowskiemu. Jak wiemy, powstanie tej nekropolii pociągnęło za sobą likwidację ubogich pochówków, dzięki czemu Stare Powązki:

"(...) zmieniły się w rozkoszny ogród, gdzie tylko nagrobki przypominają o smutnym charakterze miejsca."5

Ogród, park - określenia te bardzo często zawierały się w opisach Cmentarza Powązkowskiego. Jednakże w 1. połowie XX w. zarząd nekropolii chyba stracił zamiłowanie do botaniki ;), gdyż Stare Powązki zmieniły się w las z rozłożystymi kasztanami, klonami, topolami i akacjami6. W wielu miejscach zieleń miała zresztą charakter mocno przypadkowy np. między grobami często-gęsto rosły (i nadal rosną) samosiejki klonów, które dziś stanowią zagrożenie dla pomników.

O szatę roślinną jak i w ogóle aspekt wizualny Starych Powązek troszczyli się również właściciele grobów. Fotografie cmentarza z początku XX wieku pokazują nagrobki przystrojone doniczkami z roślinami, w tym dosyć egzotycznymi jak palmy czy yucca. W całej krasie cmentarz "zakwitał" zwłaszcza w czasie Święta Zmarłych i to w takim stopniu, że na łamach ówczesnej prasy można znaleźć "rankingi" najładniej przybranych grobów ;)7 Z drugiej strony oferta ówczesnych przycmentarnych kwiaciarni była bez porównania bogatsza niż dziś, co uświadomiła mi lektura pewnego artykułu z profesjonalnego, ogrodniczego czasopisma z 1906 r.8

W sezonie zimowym przystrajano groby "wiankami" w kształcie krzyży oraz wieńcami z gałązek świerkowych. Natomiast wiosną i latem dominowały świeże kwiaty (głównie w doniczkach), wianki z farbowanego na czerwono i fioletowo mchu (podobno bardzo brzydkie) lub nieśmiertelników. Mogiły zazwyczaj okładano darnią lub obsadzano "tłustą kurą" (tj. rojnikiem), rzadziej bluszczem lub dzikim winem. Kwiaty dobierano zazwyczaj białe, żółtawe, kremowe, niebieskie, fioletowe i lila, ale równie popularne były też kolory jaskrowe, gdyż uważano, iż są bardziej odporne na pogodę. Ogromny wybór dotyczył zwłaszcza (jeśli nie przede wszytkim) roślin w doniczkach, wśród których dominowały świerki, tuje, trzmielina oraz takie kwiaty, jak: fiołki, stokrotki, bratki, niezapominajki, lobelie, narcyzy, żonkile, tulipany, konwalie, hiacynty, szafrany, balsaminy, popielniki (mrozy), żylistki, lilie, bzy, dzwonki, "gwoździki" ;), barwinki, lewkonie, naparstnice, biskupie serca (serduszki okazałe), nasturcje, chabry, żeniszki, zawieratki (petunie), grzebieniatki (celozje srebrzyste), rezedy, tuberozy, azalie, płomyki (floksy), heliotropy, astry, fuksje, ślubojawki (funkie łac. Hostae), pelargonie, begonie, złocienie, georginie i kilka innych, których nazw zwyczajowych nie byłam w stanie rozszyfrować. Co ciekawe rzadko zdobiono groby różami, a jeśli już to ich odmianami pospolitymi. Ze względu na wysoką cenę nieczęsto pojawiały się na mogiłach wawrzyny, mahonie, bluszcze. Powyższą, obszerną wyliczankę należy jeszcze uzupełnić paprociami (również sprzedawanymi w doniczkach), aby zrozumieć, że opinia o parkowo-ogrodowym charakterze Starych Powązek była jak najbardziej uzasadniona ;)

Naturalnie nie obyło się bez krytyki. W 1904 r. pewien dziennikarz "Kuriera Warszawskiego" tak charakteryzował ozdoby cmentarnych mogił:

"(...) pod murem cmentarza wciąż widzimy te same stragany i te same wieńce, pstre, niegustowne, nieestetyczne (...)."9

Ponadto handlarze powązkowscy rok w rok oferowali te same wzory stroików, czemu według autora mogło zaradzić otwarcie pod nekropolią kilku sklepów profesjonalnych firm ogrodniczych10. Cóż, gdyby ci esteci zobaczyli ofertę współczesnych kwiaciarni, na pewno przestali by narzekać ;)

Florę Cmentarza Powązkowskiego od zawsze ożywiała (dosłownie ;)) również i fauna. Część z naszych "braci mniejszych" jest głównie słyszalna (ptaki), bez niektórych można by się spokojnie obejść (komary, ślimaki), ale cmentarz bez kotów jest naprawdę - że tak powiem - martwy ;). Przedstawiciele ich populacji na Starych Powązkach konsekwentnie ignorują turystów, co chyba nie do końca wynika z kociej natury. W 1982 r. dziennikarz stolicy pisał:

"Jest tych zwierząt [tj. kotów - przyp. Sowa] na samych Powązkach około 200. Zdziczałe, parszywe, agresywne. Wydusiły ptaki, wiewiórki. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami sprzeciwia się eksterminacji kotów [słusznie! - przyp. Sowa], doradza dyrekcji cmentarzy stosowanie środków antykoncepcyjnych."11

Ktoś chyba sobie wziął do serca zalecenia pana redaktora, gdyż dziś spotkać te przecudowne stworzenia jest nader trudno:(

I tak powoli od "plusów" przechodzimy do "minusów".

Chyba największą plamą na wizerunku nekropolii-ogrodu kładł się jego system komunikacyjny. Naturalnie o bruku (a już tym bardziej asfalcie ;)) na cmentarnych alejkach nikomu się nie śniło, bo też i sama Warszawa pozostawiała od tym względem sporo do życzenia ;). W XIX- i początku XX w. dróżki były więc zazwyczaj tylko (aż?) gracowane tj. wysypywane żwirem. Przy ogromnych rozmiarach nekropolii była to praca właściwie bez końca, ale od czasu do czasu dozór chwalił się pozytywną statystyką ;) np. latem 1902 r. udało się utwardzić... 400 sążni (ok. 840 m)12. Czasami prasa donosiła również o regulacji dróg i ścieżek (w tym wyrównywaniu poziomów), co by znaczyło, iż siatka alejek wcale nie była ustanowiona raz na zawsze wraz z podziałem na kwatery13.

Jakość lub trwałość tych zabiegów nie była jednak wieczna. Wydaje się zresztą, że w okresie międzywojennym zarząd Cmentarza Powązkowskiego w ogóle zaprzestał inwestycji w "infrastrukturę komunikacyjną". Z ówczesnej prasy dowiadujemy się bowiem, że poza kilkoma dróżkami wyłożonymi betonowymi płytami, reszta alejek przypominała wiejskie drogi14. Miałoby to może swój urok, gdyby nie polski klimat tj. deszczowe przedwiośnia i "przedzimia", podczas których alejki Starych Powązek zmieniały się w błotne grzęzawiska. Sprawę rozwiązano dopiero po wojnie, kiedy to większość głównych dróg została wylana asfaltem. Nie powiem, aby wyglądało to ładnie, ale... "lepszy rydz niż nic" :)

Dziś Cmentarz Powązkowski nadal urzeka (przynajmniej gdzieniegdzie) szumiącymi koronami rozłożystych drzew, paprociami skrywającymi omszałe nagrobki czy konwaliami i innym drobnym kwieciem, roztaczającymi prawie niebiańskie wonie. Zastanawiam się jednak, na ile ta siła oddziaływania Starych Powązek wynika z... porównania do współczesnych nekropolii, gdzie fauna i flora są doprawdy "symboliczne". Zresztą czy to ważne? ;) I bez tych porównań Stare Powązki pięknym cmentarzem są ;).

  Sowa
1.11.2010

Przypisy

  1. Zgodnie z specjalną instrukcją z 1846 r.:

    Zasadzenie cmentarza drzewami, krzewami i zapuszczenie murawy, nie tylko go upiększa, ale prawdziwie jest pożyteczne."
    - Policya lekarska : o grzebaniu ciał zmarłych [lub Postanowienie Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego i przepisy względem grzebania ciał zmarłych], Warszawa 1846, § 117.

    Tym niemniej zalecano, aby obsadzać tylko szerokie aleje i to drzewami o mało rozłożystych koronach, aby nie utrudniać cyrkulacji powietrza.

  2. "Kurier Warszawski" 1852, nr 291, s. 1523.
  3. Przewodnik po Warszawie i jej okolicach, [Warszawa 1873], s. 79 ; Zbiór rodziny Walerego Przyborowskiego XXXII 291. Archiwum m.st. Warszawy.
  4. Gomulickiego i Szmidebergera illustrowany przewodnik po Warszawie [...] : rok pierwszy, Warszawa 1880, s. 146.
  5. "Kurier Warszawski" 1894, nr 172, s. 2.
  6. Oprac. na podst.: E. Jankowski, Nasze cmentarze, "Kurier Warszawski" 1921, nr 142, s. 6.
  7. W ciszy grobów, "Kurier Poranny 1904, nr 307, s. 3.
  8. Oprac. na podst.: "Pszczelarz i Ogrodnik" 1906, nr 3, s. 55.
  9. "Kurier Warszawski" 1904, nr 258, s. 2.
  10. "Kurier Warszawski" 1904, nr 258, s. 2.
  11. Na cmentarzach, "Stolica" 1982, nr 32, s. 5.
  12. W tym samym czasie wymieniono też cegłę w rynsztokach i urządzono mostki. - Zbiór rodziny Walerego Przyborowskiego XVII 292. Archiwum m.st. Warszawy.

    Podaję przelicznik wg urzędowych miar rosyjskich tj. 1 sążeń = ok. 2,1 m.
    - Dawne jednostki miar.

    Szkoda, że dzisiaj nikt nie wpadnie na pomysł tych "mostków", bo nieraz o mały włos krzywdy sobie nie zrobiłam wpadając w te "rowy odwadniające". Cóż, albo podziwiasz nagrobki, albo... patrzysz pod nogi. Wybór należy do Ciebie ;)

  13. Zbiór rodziny Walerego Przyborowskiego XXVIII 175, XXXII 291. Archiwum m.st. Warszawy.
  14. Oprac. na podst.: A.K., "Porządki" na cmentarzu Powązkowskim, "Polska Zbrojna" 1933, nr 66, s. 7.


Do góry