Historia Cmentarza Powązkowskiego


Genius loci, czyli miejsca czar
Urok osobisty

Jak wyglądały Stare Powązki w ubiegłych stuleciach? Wiemy już, iż początkowo dosyć kiepsko i dopiero przejęcie zarządu nekropolią przez władze miejskie (1834 r.) wpłynęło na poprawienie wizerunku cmentarza (zob. Cmentarne porządki. Reorganizacja). Czy jednak naprawdę chodziło tylko o wyznaczenie jednakowych kwater i prostopadłych alejek?

Bynajmniej! Oddajmy głos Kazimierzowi W. Wójcickiemu, aby dowiedzieć się, co też podobało się ludziom tamtej epoki w Starych Powązkach. Autor monografii cmentarza tak o nim pisał:

"Gdzie rzucisz okiem, wszędzie staranność - czy to około małych mogiłek dzieci, co je ręka matki i ojca przystroiła w kwiaty, czy to około krzyżów i grobowców pod cieniem drzew, na których zawieszono lub u stóp złożono wieńce zawsze świeże, wymowne godła miłości rodzinnej, albo pamięci przyjaźni.

(...) W wieczór pogodny, gdy księżyc zaświeci jasno, cudny przedstawia obraz cmentarz powązkowski: i to właśnie chwila urocza, do smętnej zadumy dla duszy, co przeczuwa, że niedługo nadejdzie pora wyzwolenia z ciała. W pośród tego ogrodu przystrojonego w krzyże i kamienne grobowce [przyp. Sowa], co bieleją jak widma osłonione białemi płachty wśród tła zieloności, rzucając długi cień po jasno roświeconym obszarze myśl twoja niepokalana żadną cząstką ziemskiego błota, rozwija śmiałe skrzydła do podlotu nadziemskiego."1

Dla Wójcickiego atmosferę cmentarza tworzyły widome znaki pamięci o zmarłych, ale też nie bez znaczenia była szata roślinna, nadająca nekropolii charakter ogrodu, oraz nagrobki, skłaniające do zadumy nad sensem życia i śmierci2. I wiecie co? Takie "romantyczne" postrzeganie Cmentarza Powązkowskiego, zawarte w pojęciach pamięć, natura i sztuka, podzielały także następne pokolenia (przynajmniej do czasu).

Widać to choćby w relacjach z Zaduszek, którym chyba najlepszą "reklamę" zrobił autor przewodnika z 1881 r., pisząc:

"Najwspanialej, najbardziej uroczo przedstawia się ogród zmarłych w dzień Zaduszny 2-go listopada, święto poświęcone pamięci zmarłych. Groby dźwigają wówczas podwójny ciężar wieńców, do koła rozpalają się tysiące świateł i Warszawa cała wylega w ów dzień do swych zmarłych... Przesuwają się tłumy z modlitwą na ustach i wspomnieniem w sercu. Pięknym jest dzień Zaduszek!"3

Jeśli jakiś przewodnik po Warszawie wspominał o Starych Powązkach (co pod koniec XIX w. było już normą), nie omieszkał choćby pokrótce wymienić najpiękniejszych pomników cmentarza. Ocena ich "urody" zmieniała się w ciągu lat4, ale słusznie postrzegano je zarówno jako wizytówkę cmentarza (pisaną złotymi literami ;)), jak również warszawskich (tj. polskich) artystów.

Wielu "bywałych w świecie" zdawało sobie jednak sprawę, że pod względem artystycznym Cmentarz Powązkowski znacznie ustępował np. nekropoliom włoskim. Tym niemniej w Polsce ważniejsze było co innego. W 1895 r. dziennikarz "Biesiady Literackiej" zauważał:

"Mimowoli cmentarze włoskie porównywa się z naszemi Powązkami, które nie mogą tamtym sprostać pod względem bogactwa i piękności, posiadają jednak więcej powagi i prostoty, więcej poezyi i religijnego charakteru. O ileż milsze są te grupy drzew swobodnie rosnących, od nieruchomych tui i cyprysów, tak równo przystrzyżonych, tak sztywnych i posępnych! Jest pewien wdzięk żałobny w naszych wierzbach płaczących, w naszych lipach, jesionach i topolach, co szumią nad mogiłami tak tęsknie, tak żałośnie, jak gdyby ludzkim głosem współczuły cierpieniem..."5

Ech, romantyzm wiecznie żywy ;)

Warto zauważyć, iż zarząd cmentarza przez długie lata starał się (chociaż minimalnie) spełniać oczekiwania warszawiaków: istniały klomby kwiatowe, aleje wysadzano drzewami, a spacerowiczom czy odwiedzającym groby umożliwiano odpoczynek na ławeczkach (zob. Cmentarne porządki. Prawie jak ogród spacerowy).

"Ideał" cmentarza-ogrodu i galerii sztuki pozostał żywy praktycznie do II wojny światowej. Jeszcze publikacje wydawane w czasach Polski Ludowej (przewodniki, artykuły na łamach "Stolicy") dostrzegały całkiem "materialny" urok miejsca wyrażający się np. w pięknych nagrobkach6. Dziś artystyczno-parkowe oblicze nekropolii rzadko jest wspominane np. w internetowych przewodnikach lub encyklopediach (z polską Wikipedią na czele :/). Ich autorzy koncentrują się zazwyczaj na innym, nie mniej ważnym, aspekcie cmentarza, o którym opowiemy sobie gdzie indziej.

  Sowa
1.11.2010

Przypisy

  1. W. K. Wójcicki, Cmentarz Powązkowski pod Warszawą. T. 1, Warszawa 1855, s. 5-6.
  2. Źródeł takiego myślenia należy szukać w tradycji romantycznej, sięgającej zresztą hen, hen do 2. połowy XVIII w. i sentymentalnych ogrodów angielskich, których niemal stałym elementem był jakiś (choćby symboliczny) nagrobek. O ogrodach romantycznych zob. np.: G. Ciołek, Ogrody w Polsce. [Cz.] 1, Przemiany treści i formy, [Warszawa] 1954.
  3. Przewodnik po Warszawie, wydany staraniem Wielkiego Hotelu Europejskiego w czterech językach, Warszawa 1881, s. 26.

    Zwróćcie uwagę na sformułowanie ogród zmarłych, odnoszące się do parkowego charakteru Cmentarza Powązkowskiego.

    W jednym z zaduszkowych reportaży dziennikarz "Kuriera Warszawskiego" zauważał jednak:

    Drogami i ścieżkami prowadzącymi obecnie w głąb najodleglejszych dzielnic cmentarza dążyły przeważnie kobiety, aby przystroić groby i oświetlić je na dzisiejsze i jutrzejsze święta umarłych: matki, żony, córki i siostry. One to przechowują skarby uczuć rodzinnych, one roztaczają głównie pieczę nad ostatniem schroniskiem doczesnem ukochanych."

    - I co wy, panowie, byście bez nas zrobili ;P - Z.J.N., U świeżych mogił, "Kurier Warszawski" 1900, nr 302, s. 8.

    Warto też wspomnieć o pewnej "zaduszkowej inicjatywie", która mi osobiście bardzo zaimponowała (jak zresztą w ogóle pozytywistyczne działania naszych przodków). Otóż, podczas Święta zmarłych w 1915 r. (data znacząca, bo tuż po opuszczeniu Warszawy przez Rosjan) przed bramami cmentarza prowadzono zbiórkę "na oświatę". Za symboliczną opłatą rozdawano zielone chorągiewki, które potem zatykano na mogiłach. Według dziennikarza "Kuriera Warszawskiego" w owych dniach groby powązkowskie wręcz "zazieleniły" się od owych chorągiewek, co jak najlepiej świadczy o patriotyzmie i obywatelskiej postawie ówczesnych warszawiaków. - Oprac. na podst.: "Kurier Warszawski" 1915, nr 303, s. 4.

  4. Wystarczy porównać przewodniki XIX-wieczne z pracą Mieczysława Orłowicza (M. Orłowicz, Przewodnik po cmentarzach warszawskich z planem Powązek, cmentarza ewangelickiego i żydowskiego, Warszawa 1921), który niemiłosiernie skrytykował XIX-wiecznych artystów.
  5. Grody umarłych : obce i nasze, "Biesiada Literacka" 1895, nr 44, s. 282.
  6. I to pomimo tego, że sztuka XIX-wieczna, generalnie uznawana za "burżujską", nie cieszyła się sympatią władzy.


Do góry