Historia Cmentarza Powązkowskiego


Genius loci, czyli miejsca czar
Awers, rewers i cały medal

Cmentarz Powązkowski z biegiem lat doczekał się rangi zabytku, rozumianego zazwyczaj jako specyficzne muzeum sztuki oraz pomnik polskiej kultury i historii w jednym. Czasami mam wrażenie, że stał się przez to_ martwy, jak poezja Słowackiego, który tak "wielkim poetą był", że nikt nie zadaje sobie trudu rozumienia (lub nawet czytania) jego wierszy ;).

"Geniusz" Cmentarza Powązkowskiego polegał głównie na tym, że spotykały się tam rzeczy "wielkie" i "małe". Książkowe publikacje, poświęcone Starym Powązkom, są zazwyczaj pełne "ochów" i "achów", lecz była również druga strona medalu. Milczały o niej przewodniki, bo w sumie nie wypadało takich rzeczy "puszczać" w świat ;). Za to co jakiś czas przywoływano niektóre problemy na łamach prasy codziennej. Oficjalnie bowiem Cmentarz Powązkowski był przestrzenią wyjątkową, w pewnym sensie skrzyżowaniem kościoła, galerii sztuki i muzeum historii narodowej1, ale... w praktyce nieraz zwyciężał "czynnik ziemski", dość instrumentalnie pojmujący przestrzeń cmentarza i kult zmarłych.

Jednak bez względu na to czy pisano o "plusach", czy o "minusach", nie da się ukryć, że Cmentarz Powązkowski odgrywał ważną rolę zarówno w dziejach "zwykłych śmiertelników", jak i całego narodu. Brzmi banalnie, ale cóż, tak było (i jest) ;)

  Sowa
1.11.2010

Przypisy

  1. Nie odbiegało to zbytnio od XIX-wiecznych "wymagań" wobec cmentarzy. Por. choćby Ph. Aries, Człowiek i śmierć, Warszawa 1989.


Do góry