Kościół św. Karola Boromeusza


Kościół Dominika Merliniego

Dominik Merlini ulokował świątynię we wschodniej części cmentarza, mniej więcej pośrodku dłuższego boku nekropoli. Ze względu na wiejski charakter kościoła, artysta nie bardzo mógł sobie pozwolić na jakąś szczególnie wyszukaną formę architektoniczną.

Pierwszy kościół św. Karola Boromeusza był więc budynkiem jednonawowym, z płaską elewacją ujętą w cztery pilastry, pomiędzy którymi, na środku, umieszczono drzwi w portalu. Nad nimi znajdowała się tablica z napisem cytowanym przez "Gazetę Warszawską":

"Święta y zbawienna iest myśl, modlić się za umarłych, aby od przewinień swoich byli uwolnieni"1

oraz wysokie okno. Kościółek nie był podpiwniczony2, a ponieważ pełnił jednocześnie funkcje kostnicy, dlatego w elewacji południowej nie wybito żadnych okien, aby w ten sposób utrzymać w środku niską temperaturę.

Obok prezbiterium, od południa, Dominik Merlini wystawił także dwie zakrystie (osobne dla księży i ministrantów), lecz podczas kolejnych powiększeń kościoła, były one burzone i ponownie wznoszone na wysokości nowego ołtarza.

Wewnątrz kościół nie prezentował się jakoś nadzwyczajnie. Ot, płaski, drewniany strop, otynkowane ściany, drewniana podłoga, chór pod północnym oknem wsparty na filarach.

Nawet ołtarze wystawiono dosyć skromne, aczkolwiek istnieją sprzeczne opinie co do ich formy. Jedna z wersji mówi, iż były one drewniane, pokryte polichromią3, podczas gdy inne autorytety twierdzą, iż wszytkie ołtarze, owszem były malowane, ale... na ścianie, a "trójwymiarowa" była tylko mensa4. Zdają się to potwierdzać starsze źródła np. w opisie uroczystości odnowienia kościoła (zob. Kościół Alfonsa Kropiwnickiego) z 1850 r. czytamy:

"(...) w miejsce dawnego, a malowniczego tylko ołtarza wielkiego stanął wspaniały przyozdobiony kolumnami ołtarz murowany. (...) Po obu stronach nawy przybyły dwa ołtarze w guście wielkiego ołtarza stawiane."5

Z kolei Julian Bartoszewicz pisał:

"(...) na miejscu dawnego ołtarza, który był tylko malowany, stanął nowy murowany ołtarz, a przy nim dwie kolumny po bokach (...)."6

Biorąc pod uwagę tempo wystawienia kościoła, nietrudno uwierzyć, że ołtarze zostały tylko namalowane. Podobnie jak Szenicowi, mnie również trudno w to uwierzyć, ale relacje z połowy XIX w. zdają się ten fakt potwierdzać.

Jak by owe pierwsze ołtarze nie wyglądały, faktem jest, że każdy służył innej parafii. I tak: główny należał do parafii św. Jana, prawy (stojąc plecami do ołtarza głównego) - Panny Marii, lewy - św. Andrzeja (Jędrzeja).

Warto na chwilkę zatrzymać się właśnie przy ołtarzu parafii św. Jana. Znajdował się w nim ciekawy obraz, który szczęśliwie dotrwał do naszych czasów. Ufundował go niesławnej pamięci prymas Michał Poniatowski i podarował kościołowi przy okazji uroczystego nabożeństwa 6 listopada 1793 r. Dzieło, namalowane przez Józefa Walla (Wahla), ucznia Marcello Bacciarellego, przedstawia patrona kościoła, św. Karola Boromeusza, podczas modlitwy. Postać świętego została umieszczona centralnie i zajmuje niemal całą powierzchnię obrazu, lecz w lewym dolnym rogu, bystre oko może dojrzeć:

"(...) przypadek nieszczęśliwy i boday zapomniany dla swey okropności wzięcia niegdyś osoby N. Pana przez konfederatów [barskich - przyp. Sowa] i w niezbyt dalekim mieyscu od tegoż kościołka od [Jana] Kuźmy ochronionego."7

Kompozycja malowidła sugeruje zresztą, iż za sprawą modlitwy św. Karola Boromeusza, Bóg zesłał anioła (unoszącego się nad królem), który uchronił Stanisława Augusta przed "nieprzyjemnościami".

Dekorację wnętrza uzupełniało:

"mnóstwo obrazów świętych, napisów grobowych, kilka chorągwi [pogrzebowych? - przyp. Sowa]."8

oraz portrety monarchy i prymasa Poniatowskiego. Wśród zabytków epigrafiki znajdowała się m.in. tablica fundacyjna (na prawo od ołtarza głównego) oraz (na lewo):

"kamień grobowy położony w 1797 r. (...) kosztem miłości synowskiej ku pamięci Melchiora i Teofili [z Nieborskich - przyp. Sowa] Szymanowskich."9

Do l. 40-tych XIX w. kościół remontowano dwa razy: ok. 1822 r.10 i w 1837 r. Za pierwszym razem uzupełniono wyposażanie kościelne m.in. o obraz Wniebowzięcia NMP pędzla Józefata Łukaszewicza (w ołtarzu bocznym), a za drugim dobudowano od strony południowej niewielki przedsionek umożliwiający wyjście na cmentarz bezpośrednio z zakrystii. Jeszcze przed 1850 r. w drugim ołtarzu bocznym znalazł się również obraz św. Józefa (pędzla Alfreda Schuppe'go).

Pierwszy kościół św. Karola Boromeusza budowano jako skromną kaplicę uświęcającą nekropolię "w polu". W ciągu kilku dekad, czy to za sprawą władz duchowych, czy prywatnych inicjatyw, jego wyposażenie stawało się coraz bogatsze nobilitując świątynię i otaczający ją cmentarz.

© Sowa
1.11.2010.

Przypisy

  1. "Gazeta Warszawska" 1792, nr 42 (suplement)

    Owa tablica również chyba niejednego doświadczyła i nie zachowała się do naszych czasów. Obecnie nad wejściem do kościoła znajduje się skromna płyta z podobnym napisem i uwspółcześnioną ortografią ("i" zamiast "y").

    Cytat pochodzi z 2 Mach 12,45. We współczesnym tłumaczeniu (Biblii Tysiąclecia) brzmi jednak "cokolwiek" inaczej:

    "(...) uważał [Juda], że dla tych, którzy pobożnie zasnęli, jest przygotowana najwspanialsza nagroda - była to myśl święta i pobożna."

  2. Stanisław Szenic podaje, iż kościół nie posiadł krypt, natomiast Tadeusz M. Rudkowki wnioskuje, że skoro do kościoła wchodziło się po 7 stopniach, to było to spowodowane właśnie istnieniem piwnic. Niestety ani jeden, ani drugi pan nie podaje źródeł :( - S. Szenic, Cmentarz Powązkowski : zmarli i ich rodziny : T. 1 (1790-1850), (Biblioteka Syrenki) , Warszawa 1979, s. 16 ; T.M. Rudkowski, Cmentarz Powązkowski w Warszawie : panteon polski, (Nasze Pamiątki i Krajobrazy), Wrocław 2006, s. 316.

    Domyślam się, że Tadeusz M. Rudkowski opierał się na litografii Alfonsa Matuszkiewicza z publikacji Kazimierza W. Wójcickiego. Nie jest to jednak jedyny wizerunek "z epoki". W wielokrotnie cytowanym przeze mnie dziele Juliana Bartoszewicza również zamieszczono widok kościoła, na którym widzimy schodki w ilości czterech. Co więcej, prace Wójcickiego oraz Bartoszewicza ukazały się już po remoncie kościoła w 1850 r., czyli powinny przedstawiać ten sam obiekt. Na najstarszym(?) prospekcie ul. Powązkowskiej z ok. 1820 r., możemy oglądać kościół św. Karola Boromeusza także z cztero stopniowym podejściem. Stanisław Szenic, wspomina również (S. Szenic, T.1, s. 21), iż przebudowa kościoła w l. 40-tych XIX w. zbiegła się z regulacją ul. Powązkowskiej. Kto wie, może właśnie wtedy obniżono poziom ulicy i konieczne było dobudowanie schodów? Ot, szczegóły.

  3. S. Szenic, Cmentarz Powązkowski : zmarli i ich rodziny : T. 1 (1790-1850), (Biblioteka Syrenki) , Warszawa 1979, s. 16.
  4. T.M. Rudkowski, Cmentarz Powązkowski w Warszawie : panteon polski, (Nasze Pamiątki i Krajobrazy), Wrocław 2006, s. 316.

    Jednak na następnych stronach autor tak pisze o rozbudowie kościoła w 1850 r.:

    "Trzy ołtarze murowane o typie tzw. architektonicznym były znacznie zdobniejsze od poprzednich."

    Co można równie dobrze rozumieć, iż pierwotne ołtarze były również murowane, a podczas prac remontowych jeszcze bardziej je rozbudowano. Chyba znowu się czepiam ;P

  5. "Kurier Warszawski" 1850, nr 249. Podaję za: S. Szenic, Cmentarz Powązkowski : zmarli i ich rodziny : T. 1 (1790-1850), (Biblioteka Syrenki) , Warszawa 1979, s. 21.
  6. J. Bartoszewicz, Kościoły warszawskie rzymsko-katolickie opisane pod względem historycznym, Warszawa 1855, s. 359.
  7. "Korrespondent Kraiowy i Zagraniczny" 1793, nr 90 (dodatek), s. [1].
  8. "Kurier Warszawski" 1844, nr 294, s. 1393.

    Owe "napisy grobowe" są mocno zastanawiające. W końcu cmentarz powstał m.in. z inicjatywy duchownego, który w początku l. 80-tych XVIII w. zakazał pochówków w kościołach i nie po to budowano katakumby, aby wracać do starych zwyczajów (spoczął w nich m.in. sam prymas Michał Poniatowski). Poza tym Szymanowscy mieli swój grobowiec na cmentarzu, aczkolwiek najstarszy pochówek pochodzi z 1831 r. (Stanisław Korwin Szymanowski). Zapewne mowa więc nie tyle o nagrobkach, co epitafiach.

  9. "Kurier Warszawski" 1844, nr 294, s. 1393.

    Za podanie nazwiska rodowego małżonki Melchiora Szymanowskiego dziękuję p. Andrzejowi Pszczółkowskiemu :)

    Określenie "kamień grobowy" jest chyba pewną "nadinterpretacją". Nie po to budowano katakumby, gdzie pogrzebano m.in. królewskiego brata (Michała Poniatowskiego), aby kontynuować pochówki w kościele. Poza tym Melchior Szymanowski zmarł na przełomie 1789/1790 r., czyli grubo przed powstaniem cmentarza i kościoła, a jego małżonka ok. 1793 r. tj. znacznie wcześniej niż wystawiono rzeczoną tablicę (znowu za daty dziękuję p. Pszczółkowskiemu :))

    Na owej inskrypcji wzorowali się zapewne fundatorzy tablicy umieszczonej w 1892 r. na nagrobku Szymanowskich (kw. 163), gdzie m.in. podano, że ś.p. Melchior zmarł w 1797 r.

  10. Julian Bartoszewicz i ówczesna prasa jako datę ukończenia prac podają 1822 r., natomiast Stanisław Szenic - 1820 r. - Zob.: S. Szenic, Cmentarz Powązkowski : zmarli i ich rodziny : T. 1 (1790-1850), (Biblioteka Syrenki) , Warszawa 1979, s. 19 ; J. Bartoszewicz, Kościoły warszawskie rzymsko-katolickie opisane pod względem historycznym, Warszawa 1855, s. 358 i "Kurier Warszawski" 1822, nr 122, s. [1].
 


Do góry