Kościół św. Karola Boromeusza


Kościół Józefa Piusa Dziekońskiego

Z czasem orszaki pogrzebowe, zmierzające na Cmentarz Powązkowski, stawały się coraz liczniejsze, a "odciążeniu" tamtejszego kościółka nie pomogło nawet otwarcie Cmentarza Bródnowskiego (1884 r.). Pod koniec XIX w. stało się więc konieczne znaczne powiększenie świątyni, a najlepiej wystawienie nowej, co - pomijając kwestie finansowe - nie było takie proste.

W obu wypadkach niezbędne było zezwolenia władz carskich, z zasady niechętnych Kościołowi Katolickiemu, zwłaszcza jeśli chodziło o budowę nowych lub powiększanie starych miejsc kultu. Czy jednak naprawdę musiano uciekać się do fortelu, "ukrywając" pod pozorem drobnej rozbudowy projekt wystawienia całkiem nowego kościoła?1

Konieczność powiększenia świątynii św. Karola Boromeusza zgłosił w 1890 r. dozór cmentarny, co "w zasadzie"2 uzyskało przychylną opinię Magistratu, a projekt:

"w krótkim czasie został przez ministerjum zatwierdzony i do wykonania zlecony."3

Plan zakładał m.in. przedłużenie kościoła o 20 łokci (ok. 11,4 m) w głąb cmentarza, aby mógł pomieścić 1500 wiernych4. Skalę tej przebudowy oddają rysunki, opublikowane później na łamach "Przeglądu Technicznego", gdzie wyraźnie zaznaczono m.in. mury pierwotne, a właściwie ich bardzo skromne resztki5. Jeśli rzeczywiście ktoś dał się nabrać na ów "remont", to w istocie źle to świadczy o carskich urzędnikach ;)

Autorem projektu rozbudowy kościoła św. Karola Boromeusza był Józef Pius Dziekoński, wybitny i bardzo popularny architekt polski przełomu XIX/XX w.6

Prace budowlane rozpoczęto na początku czerwca 1891 r., mając zaledwie 22 tys. rb z planowanych 38 026 rb7. Nic zatem dziwnego, że w trzy lata później musiano je przerwać z powodu braku pieniędzy. Dozór Cmentarza Powązkowskiego postanowił wówczas zmniejszyć (sic!) opłaty za groby w katakumbach pod kościołem (z 450 rb do 300-350 rb) oraz wystąpił do władz miejskich o zgodę na przeprowadzenie składki wśród parafian8. Budowę ukończono więc dopiero w 1898 r.9, aczkolwiek należałoby napisać, iż w owym czasie powązkowski Dom Boży już stał, co jednak nie znaczy, że nadawał się do użytku.

Do 1899 r. wystawiono bowiem tylko ołtarz główny i św. Józefa, gdyż z budową trzeciego (Wniebowzięcia NMP) czekano na realizację zapisu testamentowego Edwarda Czabana (zm. 1897 r.)10. Ukończono go wreszcie w lutym 1900 r., ale i tak wnętrze kościoła nie było otynkowane, brakowało oświetlenia, zasłon do okien (używanych podczas nabożeństw żałobnych), tabernakulum, czterech kanonów11 do ołtarzy, podnóżka ("scabellum pedum"), siedziska dla odprawiającego mszę i ministrantów ("sedes dla celebranta i ministrantów"12) oraz figury Jezusa w grobie13. Ponadto należało przenieść dwa dzwony i dwie sygnaturki na wieżę kościelną, a także wmurować tablicę fundacyjną cmentarza i kościoła oraz dodać nowe.

Trudno orzec, co było przyczyną tych niedociągnięć. Na pewno nie brak gotówki, gdyż po przejściowych kłopotach finansowych, nową świątynię obsypano wręcz zapisami, które - jak twierdził kapelan cmentarny ks. Chryzolog Majewski - aż nadto starczały na wyżej wymienione potrzeby. Tym niemniej dozór i tak planował podnieść ceny miejsc w katakumbach (które - jak pamiętamy - kilka lat wcześniej obniżył) z 300 rb do 600 rb. W sumie komitet budowy kościoła miał do dyspozycji kilkanaście tysięcy rubli z zapisów oraz kilka tysięcy ze sprzedaży miejsc w podziemiach. Jednym słowem: mnóstwo forsy ;).

Sprawę oddania kościoła do użytku dodatkowo skomplikowała zmiana na stanowisku rektora świątyni. Pełniącego dotychczas tę funkcję ks. Zajca (Zajtza) miał zastąpić ks. Czajewicz i dopiero po jego przybyciu można było konsekrować nowy Dom Boży.

Problemy te udało się jednak szybko przezwyciężyć. Chociaż dopiero na jesieni 1900 r. przeniesiono dzwony i rozpoczęto najbardziej potrzebne malowanie kościoła, to jeszcze w tym samym roku kościół św. Karola Boromeusza został poświęcony i oficjalnie przekazany wiernym14.

Jaki był efekt końcowy? Cóż, niewątpliwie imponujący.

Nowy kościół św. Karola Boromeusza zbudowano w stylu neorenesansu, co było ze strony Dziekońskiego pewną "ekstrawagancją", gdyż znany był przede wszytkim jako miłośnik i "orędownik" form średniowiecznych (zwłaszcza gotyku).

Architekt zaprojektował nową świątynię na planie krzyża łacińskiego i to z takim rozmachem, że ze starego kościoła ostała się zaledwie fasada i (częściowo) ściany boczne. Fronton został wzbogacony o dwie wieże, podczas gdy szczyt (starej) elewacji głównej zwieńczono posągiem Anioła Zmartwychwstania. Nad skrzyżowaniem nawy głównej i transeptu (nawa poprzeczna) wzniesiono piękną kopułę z latarnią, wzorowanymi na kościele św. Karola Boromeusza w Wiedniu. Natomiast do wejścia poprowadzono dwustronne schody z balustradą, na której umieszczono figurę Matki Boskiej Łaskawej dłuta Teodora Skoniecznego.

Zaplanowano również piwnice i to nie byle jakie, bo trzypoziomowe. W realizacji tych ambitnych zamierzeń przeszkodził jednak "czynnik środowiskowy" tj. wody gruntowe. W ostateczności wymurowano zatem tylko dwa piętra krypt15, które miały służyć za miejsce pochówku zasłużonych Polaków. "Skałka na Powązkach" nigdy jednak nie powstała i w katakumbach św. Karola Boromeusza spoczęły tylko niektóre "wybitne" zwłoki (m.in. dobrodziejów kościoła), zwłaszcza przeniesione z grobów likwidowanych przy rozbudowie świątyni16.

No właśnie, niestety nie możemy przemilczeń karygodnej kwestii usuwania starszych nagrobków. Otóż, rozbudowa kościoła wymusiła zniszczenie wielu mogił i pomników znajdujących się w jego bezpośrednim sąsiedztwie. A że najczęściej w owym prestiżowym miejscu grzebano wiele ciekawych (lub przynajmniej bogatych) osób, toteż bezpowrotnie zaginęły pomniki takich zasłużonych Polaków jak: Wojciech Bogusławski, Jan Kiliński czy groby pijarów Stanisława Konarskiego, Onufrego Kopczyńskiego, Mikołaja Sarbiewskiego17. Nie przysporzyło to Dziekońskiemu sławy, oj, nie18. Nie takie też były plany. Otóż, usunięte nagrobki (przynajmniej ich część) miały być wyremontowane z funduszu budowy kościoła19. I rzeczywiście, niektóre z nich przetrwały do naszych czasów, chociaż trudno dziś ustalić, co zdecydowało, że akurat te, a nie inne20.

Zmianom w oprawie zewnętrznej towarzyszyła nowa aranżacja wnętrza, która - jako się rzekło - nieco przesunęła w czasie oddanie kościoła do użytku.

Stare ołtarze zastąpiono nowymi, zaprojektowanymi również przez Dziekońskiego21. I tym razem architekt postawił na rozmach, co pociągnęło za sobą pewne komplikacje.

Ołtarz główny okazał się bowiem nieco zbyt monumentalny w stosunku do obrazu Walla, więc aby całość miała jako takie proporcje, w zwieńczeniu dodano malowidło pędzla Rafała Hadziewicza, przedstawiające Jezusa z Sercem Gorejącym. Dodatkowo ołtarz ozdobiły figury św. Piotra i Pawła. Główne miejsce ofiarowania wystawiono w 1898 r., a ufundowały je powązkowskie firmy kamieniarskie (m.in. Romana S. Lubowieckiego, Józefa Norblina, Pawła Płeckiego, Andrzeja Pruszyńskiego, Sikorskiego, Henryka Żydoka i Teodora Gundelacha22).

Wymieniono również pozostałe dwa ołtarze, pozostawiając jednak stare obrazy. I tak, na prawo od nawy głównej stanął ołtarz św. Józefa "oflankowany" figurami aniołów, a ufundowany przez Gustawa Tosińskiego23. Natomiast na lewo - ołtarz Wniebowzięcia NMP z niewielkim obrazem Trójcy Św. i figurami polskich świętych: Kazimierza i Stanisława Kostki, ufundowany przez Edwarda Czabana. Oba sygnowane są przez Henryka Żydoka, aczkolwiek (jako się rzekło) pierwszy wykonano w 1894 r., a drugi w 1900 r.

Ponadto, na przecięciu transeptu, po lewej stronie od ołtarza głównego dodano rzeźbioną ambonę z niemal czarnego drewna, a naprzeciw niej - krucyfiks, pochodzący ponoć jeszcze z XVIII w.

Zagadką pozostają dla mnie, istniejące ponoć do II wojny światowej, polichromie wnętrza kościoła. Stanisław Szenic, powołując się na Lecha Dunina, ich autorstwo przypisuje firmie braci Strzałeckich, a dokładnie zatrudnionemu przez nich Zdzisławowi Jasińskiemu (1863-1932)24. Tymczasem Janina Wiercińska ustaliła, iż Jasiński wymalował co najwyżej postacie ewangelistów w żagielkach kopuły i to dopiero ok. 1913 r. (prawdopodobnie), czyli długo po ukończeniu kościoła25. Nie to jednak najbardziej mnie zafrapowało, tylko zdjęcia ołtarzy z 1900 r., bowiem nie widać na nich żadnych malowideł, nawet w prezbiterium... Być może postacie ewangelistów były tylko fragmentem zaplanowanych prac, ale chyba nie warto "gdybać" skoro nic na ten temat nie wiemy.

Nowa świątynia powązkowska stała się prawdziwą ozdobą okolicy. Nie sposób było nie zauważyć jej białych ścian na tle zieleni cmentarnej, ani wyniosłej kopuły, której nie sięgały najwyższe drzewa. Doskonale świadczyła też o prestiżu danego cmentarza "w polu", którego nikt już nie śmiał mu odmówić. Właśnie w tej okazałej formie kościół Karola Boromeusza możemy podziwiać i dziś.

© Sowa
1.11.2010.

Przypisy

  1. S. Szenic, Cmentarz Powązkowski : zmarli i ich rodziny. T. 1 (1790-1850), (Biblioteka Syrenki) , Warszawa 1979, s. 27.
  2. Zbiór rodziny Walerego Przyborowskiego, X 125. Archiwum m.st. Warszawy.
  3. "Kurier Codzienny" 1891, nr 145, s. 1.
  4. Zbiór rodziny Walerego Przyborowskiego, X 125. Archiwum m.st. Warszawy.
  5. Przebudowa kościoła św. Karola na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, "Przegląd Techniczny" 1899, nr 48, s. 803-804.
  6. Dziekoński cieszył się dużą sympatią arcybiskupa warszawskiego Wincentego Teofila Popiela, który powierzał architektowi budowę większości kościołów w diecezji warszawskiej (co zresztą najlepiej widać właśnie w stolicy). I w tym wypadku nie bawiono się w organizowanie jakiś tam konkursów, a Dziekoński został po prostu zaproszony do zaprojektowania świątyni. - Zbiór rodziny Walerego Przyborowskiego, X, 125. Archiwum m.st. Warszawy.
  7. "Słowo 1891, nr 136, s. 2.
  8. "Przegląd Katolicki" 1894, nr 8, s. 120.
  9. Datę zakończenia prac podaję za: Przebudowa kościoła św. Karola na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, "Przegląd Techniczny" 1899, nr 48, s. 803-804.
  10. Akapity o pracach przy wystroju wnętrz i innych brakach "ukończonej" świątyni oprac. na podst.: "Kurier Warszawski" 1900, nr 54, s. 5 ; "Kurier Warszawski" 1900, nr 67, s. 2 ; "Kurier Warszawski" 1900, nr 264, s. 4 ; Nowe ołtarze w kościele Powązkowskim w Warszawie "Tygodnik Ilustrowany 1900, nr 37, s. 735 ; Zbiór rodziny Walerego Przyborowskiego, X 185. Archiwum m.st. Warszawy.

    Stanisław Szenic błędnie podaje: Franciszka Czabana. - S. Szenic, Cmentarz Powązkowski : zmarli i ich rodziny : T. 1 (1790-1850), (Biblioteka Syrenki) , Warszawa 1979, s. 28.

    Por. Nowe ołtarze w kościele Powązkowskim w Warszawie "Tygodnik Ilustrowany 1900, nr 37, s. 735.

  11. kanony ołtarzowe - właśc. tablice kanonów zw. również tablicami ołtarzowymi, tabliczki stawiane na ołtarzu (zazwyczaj trzy), zwierające wyjątki modlitw odmawianych podczas mszy. Stanowią rodzaj "ściągawki" ułatwiającej kapłanowi odmawianie przepisanych modlitw, podczas ofiarowania lub gdy znajduje się z dala od mszału. - zob. też: Hasło kanony ołtarzowe [w:] Encyklopedja kościelna podług teologicznej encyklopedji Wetzera i Weltego, z licznemi jej dopełnieniami. T. 9, Jezuici - kapucynki, przy współprac. kilkunastu duchownych i świeckich osób wydana przez M. Nowodworskiego, Warszawa 1876, s. 496-497.
  12. "Kurier Warszawski" 1900, nr 67, s. 2.
  13. Podobno jakaś już istniała, ale była bardzo zniszczona. - "Kurier Warszawski" 1900, nr 67, s. 2.

    Tego rodzaju zapotrzebowanie potwierdzałoby, że kościół powązkowski nie służył li tylko pogrzebom, ale pełnił raczej funkcję świątyni filialnej dla Powązek.

  14. Właśnie datę 1900 r. podano na tablicy umieszczonej przy wejściu do kościoła św. Karola Boromeusza, co swego czasu bardzo mnie zbulwersowało, gdyż nie odpowiadało informacjom z literatury poświęconej Cmentarzowi Powązkowskiemu. Dopiero szperanie w archiwach i lektura ówczesnej prasy wyjaśniła to i owo. Cóż, człowiek uczy się przez całe życie ;)
  15. Przebudowa kościoła ś-go Karola na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, "Przegląd Techniczny" 1899, nr 48, s. 1.
  16. Ciekawe, co się stało z resztą szczątków... Zapewne zgodnie z ówczesnym zwyczajem złożono je w jakiejś masowej mogile, jak w przypadku zwłok zostawionych w podziemiach katakumbach.
  17. Szczątki pijarów przeniesiono na Cmentarz Powązkowski w l. 30-tych XIX w., kiedy władze carskie zajęły kościół przy ul. Długiej, zamieniając go na cerkiew.
  18. Może właśnie dla "odpokutowania grzechów" Dziekoński włączył się w powstanie Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości w 1906 r. ;).
  19. Zbiór rodziny Walerego Przyborowskiego X 185. Archiwum m.st. Warszawy.
  20. Przebudowę przetrwał m.in. nagrobek Jakuba Ferdynanda Bogusławskiego zm. 1819 r., chociaż w stanie niekompletnym. Nie zachował się np. daszek, widoczny na litografii z dzieła Kazimierza Wójcickiego, mimo że w chwili podjęcia prac wokół rozbudowy kościoła, ów element nadal istniał. - Zbiór rodziny Walerego Przyborowskiego X 185. Archiwum m.st. Warszawy.

    Kilku osobom (m.in. "ojcu polskiego teatru") ufundowano piękne epitafia, co paradoksalnie stało się przyczyną dodatkowych "komplikacji". Otóż, wielu obywateli zapragnęło dodatkowo "uwiecznić" swe istnienie poprzez tablicę umieszczoną na kościele. Zarząd cmentarza zwietrzył w tym niezły interes i wprowadził opłaty za nagrobek w świątyni (5000 rb) lub na zewnątrz (500 rb.) - T.M. Rudkowski, Cmentarz Powązkowski w Warszawie : panteon polski, (Nasze Pamiątki i Krajobrazy), Wrocław 2006, s. 326.

  21. Daty i fundatorów ołtarzy podaję za: Nowe ołtarze w kościele Powązkowskim w Warszawie "Tygodnik Ilustrowany 1900, nr 37, s. 735.
  22. Ten ostatni "upamiętnił" się dodatkowo płytą wmurowaną w zachodnią ścianę kościoła.
  23. W zamian za sfinansowanie ołtarza św. Józefa rodzina Tosińskich uzyskała przywilej pochówku w grobach kościelnych, o czym po wsze czasy będzie przypominać tablica. Na ścianach w sąsiedztwie ołtarza zachowały się również dwa epitafia członków tej familii.
  24. S. Szenic, Cmentarz Powązkowski : zmarli i ich rodziny : T. 1 (1790-1850), (Biblioteka Syrenki) , Warszawa 1979, s. 28-29.
  25. J. Wiercińska, hasło Jasiński Zdzisław Piotr [w:] Słownik artystów polskich i obcych w Polsce działających : malarze, rzeźbiarze, graficy. T. 3: H-Ki, [zespół red.: J. Maurin-Białostocka et al.], Wrocław 1979, s. 262.


Do góry