Sztuka Cmentarza Powązkowskiego


Nagrobek Rocha Mianowskiego i rodziny Borzęckich

Dane podstawowe

Data wystawienia: 1909 r.
Data renowacji: bd.
Twórcy: Teodor Skonieczny
Materiały: kamień, metal (brąz)
Lokalizacja nagrobka: kw. 178

Pochowani

1. Mianowski Roch (1804-1867)

2. Niedzielska Aleksandra z d. Kasprzycka (?-1869)

3. Oleś (?-1879)

4. Borzęcki Leon (1839-1908)

5. Borzęcka Dorota z d. Mianowska (1844-1912)

Inskrypcje

bd.

Historia nagrobka

Na rok przed śmiercią zdobył się Skonieczny na jeszcze jedno oryginalne dzieło, tym razem ani anioła, ani Chrystusa upadającego pod krzyżem, ani z piaskowca, ani z marmuru. Na grobie Rocha Mianowskiego i małżonków Borzęckich stanął bowiem brązowy posąg Smutku.

Skonieczny zaprojektował masywną tumbę, której środkowa część została lekko wyniesiona poprzez dużą płytę ozdobioną okrągłymi, brązowymi uchwytami. Z przodu, ujęta w woluty znajduje się tablica z informacją o "właścicielach" nagrobka. Całość umieszczono dodatkowo na postumencie z czarnego granitu, wypełniającym kwadratową działkę grobową. Zwieńczono go prostym ogrodzeniem z metalowych (niegdyś brązowych) prętów, rozciągniętych między słupkami o szczycie w kształcie spłaszczonej piramidy. Dopiero w tyle tumby znalazło się miejsce dla węższej od niej, również granitowej płyty o ozdobnie wyciętym szczycie, podpartej ukośnie leżącymi tablicami z inskrypcjami poświęconymi zmarłym. Niejako wtopiony w nią jest ogromny krzyż wypełniony odlanym w brązie ornamentem z liści klonu.

Na tym tle umieścił artysta postać kobiety/dziewczyny w powłóczystej szacie (powiedzmy wprost: koszuli ;-) ) o półdługich włosach łagodnie opadających na ramiona i okalających twarz. Nasza dama ręce złożone ma jakby do modlitwy i przytulone do twarzy, wyrażającej cichy smutek. Spod jej stóp wyrasta wszelakie kwiecie m.in. ślicznie wymodelowane w brązie lilie i róże, które pną się wzdłuż ciała dziewczyny.

Całość sprawia wrażenie, jakby dziewczyna nuciła bardzo smutną kołysankę, jakby układała kogoś do snu, z którego nie ma przebudzenia. Poniekąd tym właśnie wydaje się niektórym śmierć - snem, mniej lub bardziej wiecznym.

No, opis stanu faktycznego mamy już za sobą to teraz możemy sobie pokrytykować ;-) To, co mnie osobiście nie pasuje, to proporcje miedzy rzeźbą a tumbą. Ta ostatnia wydaje się trochę zbyt masywna, a i umieszczenie posągu praktycznie 2 m od widza nie jest najszczęśliwsze, bo nie wszytkich szczegółów można się dopatrzyć (do rzeźby da się swobodnie podejść tylko z jednej strony). Inna rzecz, że same inskrypcje na tablicach podpierających pionową płytę, są praktycznie niewidoczne, gdyż z jednej strony leżą zbyt płasko, a z drugiej są częściowo zasłonięte przez (cudem jeszcze zachowane) uchwyty płyty spoczywającej na tumbie.

Postać Smutku z grobu Borzęckich emanuje spokojem. Trzeba podejść, stanąć pod odpowiednim kątem i zajrzeć jej w twarz, aby doszukać się wyrazu bólu i owego "tytułowego" smutku.

I tym razem nie jest to oryginalny zamysł Skoniecznego. W 1904 r. na Cimitero Monumentale w Mediolanie niejaki Antonio Rescaldani wystawił na grobie Moretti Raineri monument z granitu i brązu zatytułowany Modlitwa. Już na pierwszy rzut oka widzimy ten sam układ postaci, tak samo złożone ręce, pnącą się wzdłuż ciała roślinność, wreszcie charakterystyczny krzyż o szerokich ramionach, w który została wpisana figura. Na pocieszenie trzeba rzec, że i Rescaldani nie był zbytnio oryginalny. Dwa lata wcześniej na tym samym cmentarzu, na grobie Enrico Carissimi, T. Pogliani wystawił inną Modlitwę, tym razem z białego marmuru kararyjskiego. Wysmukła postać w prostej, zaledwie "symbolicznie" pofałdowanej szacie kontrastuje z misternie rzeźbioną roślinnością pnącą się wzdłuż jej nóg, aż do pasa.

I znowu pytanie: skąd Skonieczny czerpał wzory? W wieku 52 lat raczej nie zdobyłby się na podróż do Mediolanu. Albo więc korzystał z jakiegoś wzornika, albo... tego samego przewodnika po mediolańskiej nekropoli, co ja ;-) 1. Wydano go w 1908 r., czyli na rok przed powstaniem figury na grobie Rocha Mianowskiego i Borzęckich.

Osobiście oceniłabym posąg ten jako poprawny. Nie widać tu jakiejś specjalnej inwencji czy dynamiki, jak na grobach Wandzi Piaszczyńskiej czy Józefa Sonenberga. Z daleka pomnik wygląda trochę hmm... pospolicie: ot, kolejna niewiasta zadumana nad sensem życia i śmierci. Dopiero twarz Smutku "dopowiada", że nie jest to kolejny, ckliwy nagrobek. Jeśli zamiarem Skoniecznego było ukazać cichą, tłumioną, wręcz ukrywaną rozpacz po zmarłych, to w tym nagrobku udało mu się to osiągnąć.

© Sowa
21.10.2007.

Przypisy

  1. L. Larghi, Guide du Cimetiere Monumental de Milano, Milano 1908.


Do góry