Sztuka Cmentarza Powązkowskiego


Nagrobek Wandzi Piaszczyńskiej

Dane podstawowe

Data wystawienia: 1886 r.
Data renowacji: 1981 r.
Twórcy: Teodor Skonieczny
Materiały: kamień
Lokalizacja nagrobka: kw. 5

Pochowani

1. Piaszczyńska Wanda (?-1885)

2. Piaszczyński Karol Eugeniusz

3. Sonenbergowa Anna z d. Piaszczyńska

4. Szydłowski Henryk (?-1931)

Inskrypcje

bd.

Historia nagrobka

To właśnie od nagrobka Wandy Piaszczyńskiej rozpoczęła się cmentarna kariera Teodora Skoniecznego. Poświęcono mu dosyć obszerną i pochlebną notkę w "Przeglądzie Tygodniowym", którą niniejszym przytaczam, aby przy okazji oszczędzić sobie trudu opisywania pomnika ;-) Zatem:

"W gronie rzeźbiarzy tutejszych, jak kwiatek wśród trawy, kryje się p. Skonieczny, który po dłuższej pracy dla drugich, wystąpił z dziełem oryginalnem, poważnem, pełnem uczucia, przeznaczonym na Powązkowski cmentarz. W skale, na której szczycie stoi krzyż kamienny, naśladujący drzewo nieobrobione, wykuta jest grota, a w niej, owita w bluszcze stoi trumienka otwarta, mieszcząca zwłoki dziecięcia, widziane od głowy. Nad tym złomem skały pochyla się młoda, zbolała niewiasta, widocznie matka niemowlęcia, tuląca się do stóp krzyża. Rysy iej twarzy nie portretowane, ale wyidealizowane, jak przystało na dzieło sztuki, mile wpadają w oko, a nowożytny zupełnie kostyum, ukryty jest umiejętnie pod dużym szalem udrapowanym świetnie i okrywającym część głowy i całą postać nachyloną mocno, ale uchem wdzięcznym i prawdziwym. Grupa ta matki z dzieckiem, wykonana nader starannie i jako kompozycya i jako rzeźba, będzie odbijać wybornie od rzemieślniczych, lubo kosztownych powązkowskich pomników."1.

Z dalszej części cytowanej notki dowiadujemy się jeszcze, iż to wyjątkowo udane dzieło nie mogło zostać wystawione w Salonie TZSP ze względu na... ogromny ciężar. Ważyło bowiem aż 40 cetnarów, co w przybliżeniu daje 2 tony! "Przegląd Tygodniowy" donosił również o planach pokrycia pomnika farbą olejną, co miało uchronić go przed wpływem klimatu. Na szczęście, nauka poszła do przodu i konserwatorzy, odnawiający w 1981 r. ową rzeźbę, nie musieli się uciekać do tego mało estetycznego środka.

Żeby jednak nie było tak idealnie, muszę się do czegoś przyczepić ;-) Piękna rzeźba Skoniecznego została bowiem trochę nienajlepiej wyeksponowana. Otóż, w 1885 r. ojciec rodziny, Henryk Piaszczyński, wystawił sobie i swoim grobowiec. Jest trochę za niski i zbyt przysadzisty, jak na kaplicę (ok. 1,7 m wysokości, 2 m szerokości), lecz również za wysoki, jak na typowe, XIX-wieczne duże groby murowane. Jego "fronton" urozmaicają cztery pilastry, ozdobione u szczytu wieńcami z kwiatów. Między nimi umieszczono wąskie, prostokątne okienka, w których każdego lata pająki pracowicie rozwieszają malownicze welony pajęczyn. Wstępu do wnętrza broni prostokątna płyta z dwoma, okrągłymi uchwytami i płaskorzeźbionym krzyżem. Dach, o przekroju w kształcie trójkąta rozwartokątnego, "ozdobiony" został niskim ogrodzeniem z rozciągniętych między kamiennymi słupkami metalowych prętów. Całość została uzupełniona o niewielki schodek u podstawy oraz dwa kamienne stołki.

Dopiero na tej konstrukcji, na niewysokiej podstawie, na wysokości tylnej ściany grobowca umieszczona została rzeźba Skoniecznego. Oba elementy (tj. rzeźba i bryła grobowca) wyglądają, jakby były opracowane oddzielnie, nie harmonizują ze sobą. Efekt jest taki, że widzimy tylko górną część matki ubolewającej, a zarówno trumienka, jak i rozkoszne kokardki na pantofelkach żałobnicy wymagają zabiegów wręcz alpinistycznych, na które większość odwiedzających cmentarz zapatruje się ze słusznym oburzeniem ;-)

Skoro jesteśmy przy kokardkach... Tym, na co zwrócił uwagę dziennikarz "Przeglądu Tygodniowego", a co i nas dzisiaj urzeka, jest właśnie strój smutnej pani. Nie jest to bowiem mniej lub bardziej "antyczne" prześcieradło, lecz ubiór "z epoki", a precyzję jego odwzorowania można porównać tylko z pomnikiem znanej aktorki Wiktorii Kaweckiej-Wielogłowskiej (kw. 35). Jednak w przeciwieństwie do jej nagrobka tu widzimy strój dosyć nieoficjalny, rzec można nawet: swobodny. Nie ma bowiem charakterystycznej dla tamtych lat tiurniury, ba! nawet gorsetu jakoś tak trudno się dopatrzyć. Co więcej, "suknia" założona jest na gołe ciało i sprawia wrażenie raczej szlafroka lub koszuli nocnej. Spójrzcie jednak na te falbany z koronki, na wykończenie dołu sukni, na fencle (frendzle) ciężkiego szala, którym owinięta jest żałobnica, na te płócienne buciki na niskim obcasie, sznurowane na kokardkę czy wreszcie szwy łączące poszczególne części materiału. Nawet mała Wandzia, choć niewiele jej widać, dostała profesjonalny kołnierzyk i uroczy wianuszek z drobnego kwiecia. Wszytko to odtworzone zostało ze swobodą i naturalnością. Widać, że artysta nie miał zamiaru popisywać się jakiś gotycko-barokowym drapowaniem szat, ale postawił na oszczędny realizm. Z drugiej strony, te szczegóły, nad którymi tak się rozpływam, nie zostały odtworzone z fotograficzną dokładnością, jak na pomniku Kaweckiej2, lecz i tak tworzą piękną całość.

Pomnik ten jest wyjątkowy, tak dla twórczości Skoniecznego, jak i Starych Powązek w ogóle. Nieszablonowa kompozycja i oryginalny pomysł, dokładność w ukazaniu szczegółu, ale bez przesady - to coś, co rzadko można spotkać na Starych Powązkach.

Ciekawostka

Przyjrzyjcie się zamieszczonemu wyżej zdjęciu nagrobka Emilio Regamonti z mediolańskiego Cimitero Monumentale. Wyrzeźbił go niejaki Ernesto Bazzaro w marmurze kararyjskim ok. 1891 r.3, a więc w pięć lat po Skoniecznym. Przyznacie jednak, że oba pomniki wykazują spore podobieństwo: podobny układ postaci zadumanej nad kołyską - symbolem dzieciństwa. Monument został zatytułowany: Du berceau au cercueil - (franc.) Z kołyski do trumny4.

Zatrzymajmy się na chwilę przy owej parze kołyska-trumna. Jak dowiadujemy się z książki Sandry Berresford5 motyw kołyski był bardzo popularny na cmentarzach włoskich. Wyrażał on powtarzający się cykl życia i śmierci: wszystkie istoty rodzą się, aby umrzeć lub odwrotnie: umierają, aby żyć wiecznie. Ten "skrót myślowy" był bardzo często stosowany właśnie na nagrobkach dziecięcych.

Wracając do dzieła Skoniecznego i Bazzaro, różnica dat jest faktem i raczej nieprawdopodobne jest, aby włoscy rzeźbarze wzorowali się na polskich (zazwyczaj było dokładnie odwrotnie). Jednocześnie jest to jedyny nagrobek dziecięcy Starych Powązek, gdzie pojawia się motyw trumny-kołyski. Znać więc, że Skonieczny był nieźle zorientowany we włoskiej rzeźbie sepulkralnej.

© Sowa
13.03.2007

Przypisy

  1. "Przegląd Tygodniowy" 1886, nr 39, s. 411.
  2. Być może jest to kwestia materiału. Pomnik Kaweckiej wykonano w białym marmurze, tymczasem Skonieczny tworzył w piaskowcu. Ten ostatni, jak wiadomo łatwo ulega erozji, a zwłaszcza zabójcza jest woda. Stąd "kontury" rzeźb z piaskowca, zawsze są lekko rozmyte.
  3. Model tego pomnika został nawet wystawiony na Brena Triennale w 1891 r., gdzie zyskał uznanie publiczności.
  4. L. Larghi, Guide du Cimetiere Monumental de Milan, Milano 1908, s. 44.
    Za tłumaczenie tytułu nagrobka dziękuję MM. :-)
  5. S. Berresford, Italian memorial sculpture, 1820-1940 : a legacy of love, London 2004.


Do góry