Sztuka Cmentarza Powązkowskiego


Sztuka Cmentarza Powązkowskiego a style i kierunki
Modernizm

Bardzo szybko okazało się, że secesja nie wnosi do sztuki nic trwałego. Fantazyjne formy spowszedniały, a w masowej obróbce wręcz zwyrodniały. Coraz głośniej zaczęto więc protestować przeciwko jakimkolwiek ornamentom i ozdobności, nawoływano do prostoty oraz celowości formy, których niedoścignionym wzorem była... sztuka antyczna. W ten sposób na scenę znów wkroczył klasycyzm, ale żeby było wiadomo, że chodzi o początek XX w., historycy dodali mu się przymiotnik "zmodernizowany".

Niektórzy artyści posuwali się jeszcze dalej, "odrealniając" swoje rzeźby poprzez budowanie postaci z różnych brył (kubizm) lub coraz oszczędniej posługując się ornamentem i upraszczając formy architektoniczne.

Na Cmentarzu Powązkowskim nie znajdziemy zbyt wielu awangardowych dzieł z okresu międzywojennego. Dominuje klasycyzm, czasami bezpardonowo powielający dawne wzory, co widać m.in. w grobowcu rodziny Herse (1928 r., kw. 205), którego konstrukcja niemal dosłownie powtarza mauzoleum Natalii z Potockich Sanguszkowej (zm. 1830 r., L. Kauffmann) z Natolina.

Uważne oko wypatrzy jednak wiele dzieł w stylu art deco odwołujących się do ludowej ornamentyki (nagrobek Jana Szczepkowskiego, zm. 1964 r., K. i Z. Tchorek wg fragmentu Kapliczki Bożego Narodzenia Szczepkowskiego z 1925 r., Aleja Zasłużonych) czy też mniej lub bardziej "kubizujących" (płaskorzeźby na grobowcu Rettingerów i Graba-Łęckich, ok. 1931 r., J. Goliński, kw. 188).

Architektura cmentarna

Nowe tendencje w sztuce najłatwiej prześledzić na przykładzie powązkowskich mauzoleów. Ot, m.in. dlatego, że ze względu na swe rozmiary są najlepiej widoczne ;)

Pierwsze próby "reformowania" XIX-wiecznej architektury możemy dostrzec w kaplicy rodziny Kisiel-Kiślańskich projektowanej przez Stefana Szyllera (ok. 1910 r., kw. Z)1, lecz o wiele bardziej nowoczesne jest mauzoleum Frąckiewiczów (ok. 1920 r., T. Zieliński, kw. 52), gdzie dekoracja rzeźbiarska została ograniczona do niezbędnego minimum, a sama forma uproszczona do zwykłego prostopadłościanu o zaokrąglonych rogach.

Natomiast z jakichkolwiek ornamentów zrezygnował Stefan Domaradzki, projektując rodzinne mauzoleum (kw. Z), którego cały urok polega właściwie tylko na prostocie brył. Z pozoru jeszcze skromniejszy jest grobowiec rodziny Chojnackich (ok. 1933 r., kw. 118), gdyż tworzy go wysoki prostopadłościan zwieńczony pseudoattyką przypominającą koronę. Jednak przednia część konstrukcji została wysunięta i zaokrąglona, a w regularnych odstępach rozmieszczono lizeny biegnące przez całą wysokość mauzoleum, co wprowadza ciekawe urozmaicenie.

Zarówno w przypadku grobowca Chojnackich, jak i mauzoleum rodziny Wodzyńskich (kw. 240) architekci zrezygnowali z tradycyjnych ozdób "nalepianych" na budowle. W zamian postawili na rytmikę linii prostych (zwłaszcza pionów), wynikających z konstrukcji budowli. I to jest właśnie nowoczesność ;)

Kaplice modernistyczne wcale nie są liczne, ale w ogóle od czasów I wojny światowej wystawiano ich coraz mniej.

Rzeźba figuralna

Większość międzywojennych nagrobków powązkowskich mniej lub bardziej bezpośrednio nawiązywała do klasycyzmu. Jednak w przeciwieństwie do sztuki pierwszej połowy XIX w. rezygnowano z kunsztownego układania draperii i dbano o nieszablonowość pozy czy niepospolite ujęcie tematu.

Świetnym przykładem tego nowego spojrzenia na sztukę jest wzruszająca alegoria Smutku na grobie rodziny Brühlów (1928 r., O. Niewska, kw. 37). Nie jest to żadna teatralna rozpacz, tylko cichy, uparty żal, który spowija ludzi po stracie bliskich niczym szata łagodnie spływająca wzdłuż figury wyrzeźbionej przez Niewską.

Nadal kwitła sztuka portretów, w czym szczególnie zasłużyła się wspomniana już Maria Gerson Dąbrowska (plakieta portretowa Jana Markowskiego, 1933 r., kw. Ł). Nadal tworzyli też artyści "poprzedniej epoki" (m.in. Bartłomiej Mazurek), ale widać, że i oni z przyjemnością rezygnują z symbolicznych dekoracji otoku medalionu, koncentrując się na charakterystycznych cechach fizjonomii modela.

Stare Powązki były również odwiedzane przez anioły. Jeden z nich (przypominający antycznego geniusza) w cichym smutku pochyla głowę nad miejscem spoczynku rodziny Aleksandra Kraushara (ok. 1913 r., E. Witting, kw. 51). Inny, przyklęknąwszy wznosi ku niebu ręce w geście modlitwy lub błogosławieństwa (nagrobek rodziny Herse, 1928 r., H. Kuna - posąg anioła, kw. 205). Zupełnie wyjątkowy jest anioł dmący w trąbę na grobie Jana Szczepkowskiego (zm. 1964 r., K. i Z. Tchorkowie, Aleja Zasłużonych) wykonany w oparciu o stylistykę góralskich rzeźb2. Gdzie indziej znów do niebios wznosi się anielica o przepięknie wymodelowanych, ogromnych skrzydłach (nagrobek Zofii Sułowskiej, zm. 1940 r., S. Jackowski, kw. 61 pod murem ul. Tatarskiej), a w drugim końcu cmentarza spokoju zmarłych pilnuje anioł oparty o miecz (nagrobek rodziny Skoniecznych, ok. 1928 r., kw. 215). Skrajnie nowoczesną formę ma anioł strzegący grobu rodziny Rzeczkowskich (J. Goliński, kw. 168), którego skrzydła tworzą dwie, pionowe płyty, prawie całkowicie izolując go z otaczającej przestrzeni.

Artyści międzywojenni odważnie zrywali również z kanonami rzeźby religijnej. Oto na grobie rodziny Lednickich (ok. 1923 r., A. Górska, M. Lednicka-Szczytt - rzeźba, kw. 191) stoi posąg łagodnie uśmiechniętej Najświętszej Panienki o szatach układających się w rytmiczne, mocno uproszczone fałdy3. Wytrwały spacerowicz z pewnością natknie się również na płaskorzeźbioną Madonnę na grobie Tekli Komosińskiej (H. Komosiński) naśladującą "kozikowy" ornament typowy dla sztuki Podhala.

W 1. połowie XX w. pojawiło się wiele dzieł powstających na indywidualne zamówienie i odbiegających od popularnej tematyki cmentarnych rzeźb. Przejrzyjmy się np. mauzoleum Bolesława Prusa (1914 r., S. Jackowski, kw. 209) link] Skromne w formie, pozbawione ornamentów czy symboli, ale jakże wzruszające dzięki postaci chłopca, starającego się objąć monument pisarza i przytulić owo "Serce Serc". Pełna ekspresji jest również rzeźba Umierającego bohatera na grobie Jana Wojsznar Opielińskiego i żołnierzy POW (1926 r., E. Witting, kw. 195), będąca zresztą fragmentem większej kompozycji pt. Walka (1916 r.)4. Cokolwiek "nie na miejscu" wydaje się figura mocarnego wojownika z grobu geografa i działacza socjalistycznego Wacława Nałkowskiego (1926 r., H. Nałkowska-Bickowa, kw. 219). W istocie, pierwsza wersja pomnika powstała w 1916 r. na fali kultu Legionów Józefa Piłsudskiego, lecz jego obecność na grobie Nałkowskiego wcale nie jest przypadkowa. Nałkowska-Bickowa nawiązała bowiem do poematu ojca pt. Bojownik, opowiadającego o zmaganiach jednostki walczącej ze złem tego świata.

Na przykładzie powązkowskich rzeźb nagrobnych widać, jak powoli "stare" ustępuje "nowemu", jak nowocześni artyści zmagają się z "oklepanymi" zdawałoby się tematami. I trzeba przyznać, że wychodzą z tej walki zwycięsko, gdyż właśnie wśród rzeźby międzywojennej trudno znaleźć dwa, chociaż zbliżone pomysłem nagrobki.

© Sowa
1.11.2009

Przypisy

  1. Osoba architekta jest tutaj o tyle istotna, że tenże sam Stefan Szyller tworzył tak "konserwatywne" i "staroświeckie" dzieła jak gmach Zachęty (l. 1898-1900), "oblepiony" dekoracją niczym tort weselny ;)
  2. Anioł pierwotnie stanowił element wystroju Kaplicy Bożego Narodzenia pokazanej w Pawilonie Polskim na wystawie światowej w 1925 r. Wówczas ogłaszał światu, że "Bóg się rodzi, moc truchleje", lecz w scenerii cmentarnej stał się Aniołem Zmartwychwstania budzącym zmarłych na Sąd Boży.
  3. Projekt nagrobka obie panie pokazały w 1921 r. na wystawie l'Amicale de l'Ecole Spéciale d'Architecture w Paryżu.
  4. Kopia tego pomnika została wystawiona przed gmachem Zachęty w 1933 r. Usunięta i zniszczona przez hitlerowców w 1940 r. została odtworzona przez Marka Moderau i Zbigniewa Mikielewicza i ponownie odsłonięta w dawnym miejscu w 1999 r. - A. Melbechowska-Luty, Posągi i ludzie : rzeźba polska dwudziestolecia międzywojennego (1918-1939), Warszawa 2005, s. 154.


Do góry