Sztuka Cmentarza Powązkowskiego


Sztuka Cmentarza Powązkowskiego a style i kierunki
Sztuka 2. połowy XX w. i początku XXI w.

Dziwna sprawa z tą naszą "współczesnością"... Ilekroć w jakimś przewodniku po cmentarzu omawia się architekturę danej nekropolii i dochodzi do 2. połowy XX w., zawsze w (krótkim zazwyczaj) opisie pojawiają się słowa kicz i tandeta, a najwięcej "dostaje" się nieszczęsnemu lastryko i zakładom kamieniarskim. Wystarczy jednak odwiedzić współczesny cmentarz, aby zrozumieć rozżalenie tudzież uniesienie autora. Niestety rzecz dotyczy nawet takiego zabytku, jakim są Stare Powązki.

Przyczyn owego smutnego zjawiska upatrywałabym w dwóch dziedzinach tj. w sztuce i tzw. obiektywnej rzeczywistości (zob. też Twórcy nagrobków. Środowisko artystyczne Warszawy).

Bunt przełomu wieków przyniósł rezygnację z ornamentów, a zarazem przyzwolił na deformację form inspirowanych naturą (np. postać ludzka). W ten sposób narodziła się abstrakcja w malarstwie i rzeźbie oraz funkcjonalizm w architekturze. Problem w tym, że jeszcze przed wojną lewicujące (zazwyczaj) środowiska awangardowe ornamentalność lub rzetelny realizm postrzegały jako przejaw "burżuazyjnej", "zacofanej" sztuki "zgniłego kapitalizmu". Pomijając epizod socrealistyczny takie podejście zostało do dziś: liczy się różnie pojęta oryginalność formy - nie ważne jak bardzo zdeformowana - niż jej poprawność. Efekt jest taki, że nieraz ciężko ocenić, czy dany posąg jest stylizacją, czy też znakiem miernych umiejętności "artysty".

Z drugiej strony pseudomodernistyczna prostota form stępiła wrażliwość powojennych pokoleń. Trudno oczekiwać, aby ktoś, kto mieszka w "pudełku", wyobrażał sobie jakieś wyszukane kształty artystyczne dla swego nagrobka.

Drugi problem wynika z sytuacji polityczno-gospodarczej naszego kraju.

Powojenne zubożenie społeczeństwa wprowadziło na cmentarze tanie lastryko, a zarazem uprościło formy nagrobków. Monument XIX-wieczny składał się bowiem nie tylko z kamiennego cippusa pokrytego inskrypcjami, ale też ogrodzenia. Kogóż po 1945 r. było stać na takie ekstrawagancje?!

Zresztą ktoś musiałby owe "fanaberie" wykonać, tymczasem władza ludowa upaństwowiła zakłady kamieniarskie, dla których odtąd zaczęły liczyć się normy, a nie jakość, estetyka czy oryginalność wyrobów1. Klient musi więc zadowolić się wykonanym według jednego szablonu nagrobkiem w formie sarkofagu z ustawioną "w głowach" tablicą przeznaczoną na inskrypcję. Naturalnie o mauzoleach rodowych należy zapomnieć, bo w społeczeństwie socjalistycznym nie ma miejsca na "burżujskie zbytki" i (znowu) trzeba mieć na nie pieniądze.

Źle pojęty modernizm wyrugował z nagrobków nie tylko ornament, ale i symbolikę. Dziś pomniki "mówią" właściwie tylko swoją inskrypcją, żadne kamienne bluszcze nie przypominają o nieśmiertelności, ani tym bardziej klepsydry o przemijaniu.

Przyszły więc dla Cmentarza Powązkowskiego ciężkie czasy, lecz wśród nieszczęsnych: "pseudonowoczesnych, fantazyjnie zestawionych form płyt pionowych i poziomych z krzyżami, pojemnikami na doniczki, wazami i półeczkami."2, jakie zdominowały sztukę nagrobkową, znalazło się również kilka ciekawych realizacji. Zwłaszcza w ostatnich latach rzeźba nagrobna - że tak powiem - zmartwychwstała ;)

Mimo nawoływań nowoczesnych artystów większość nagrobków powązkowskich pozostała wierna rzeźbie figuratywnej. Naturalnie poddano ją pewnej stylizacji, ale nadal możemy rozpoznać dobrze znane nam kształty oraz tematy, sięgające swą genezą pradziejów sztuki sepulkralnej.

W ostatnich latach pojawiło się zatem kilka alegorii Smutku i to zarówno nowoczesnych (nagrobek Janiny Jaczewskiej i Teresy Suchorzewskiej, ok. 2005 r., kw. 94) jak i poprawnie wykonanych posągów, których by się nie powstydził... student XIX-wiecznej Szkoły Sztuk Pięknych ;) (nagrobek rodziny Syców, ok. 2008 r. kw. 177)3.

W ciągu całego okresu powojennego najliczniej chyba występowały medaliony i plakiety portretowe. Co prawda w porównaniu z końcem XIX w. i tak było tego o wiele mniej, ale... nie czepiajmy się szczegółów ;)

Powojenne portrety zyskały wiele na oryginalności, ponieważ artyści starali się oddać nie tyle faktyczny wygląd modela, co jego osobowość. Widać to np. w podobiźnie aktora Ludwika Sępolińskiego (zm. 1981 r., L. Machowski, kw. 111) uśmiechającego się kpiarsko do widza czy surowym popiersiu żołnierza i działacza politycznego Juliusza Poniatowskiego (zm. 1975 r., L. Nitschowa, Aleja Zasłużonych). Współcześni artyści unikają też idealizacji modela, o czym świadczy plakieta Witolda Nowackiego (1987 r., W. Czechowska-Antoniewska, kw. 26), z której spogląda na nas starsza, nieco zmęczona twarz. Z nowszych realizacji warto wspomnieć o medalionie z podobizną Aleksandry Śląskiej (zm. 1989 r., kw. 339), aczkolwiek dosyć kiepsko oddaje on rysy "Królowej Bony". Natomiast wyjątkowym "portretem podwójnym" jest monument dyrygenta Stefana Rachonia (zm. 2001 r.) i śpiewaczki operowej Barbary Nieman Rachoń (kw. 2) ukazanych jak z przyjemnością przygotowują się do występu.

Wreszcie trzeba również wspomnieć o chyba jedynym w sztuce powojennej pełnopostaciowym przedstawieniu zmarłego, czyli posągu Stefana Jaracza w Aleii Zasłużonych (1945 r., S. Sikora).

Ewenementem w historii powązkowskiej rzeźby figuralnej jest posąg Śmierci na grobie rodziny Barbary Bobrowskiej (1992 r., W. Chmiel i D. Mulicka-Rudzińska, kw. 19). Wykonany w białym marmurze wyróżnia się na tle przykurzonych nagrobków z piaskowca nie tylko wyglądem, ale przede wszytkim tematem. W poprzednich wiekach żaden artysta nie odważył się "sportretować" śmierci i wystawić jej na cmentarzu4. Anioły Śmierci - i owszem, lecz byli to raczej niebiańscy wysłannicy spełniający boskie polecenia, a nie personifikacje samej Kostusi.

Skoro pojawiła się na Cmentarzu Powązkowskim śmierć, to czemuż i nie zmartwychwstanie. Na razie tylko jeden rzeźbiarz pokusił się o realizację owego tematu wystawiając w miejscu pochówku Jadwigi Sosnkowskiej z d. Żukowskiej (zm. 1993 r., A. Renes, kw. 8) posąg niewiasty unoszącej się z grobu.

Po II wojnie światowej ciężkie czasy nastały i dla ludzi, i dla... aniołów. Praktycznie znikły ze Starych Powązek i dopiero w XXI w. znów pojawiły się w bardziej okazałych "wcieleniach". Czy jednak udanych? Na uwagę zasługuje co najwyżej Anioł Rodzinny na grobie Matusz (2008 r., J. Szykuła - Sypniewska, kw. 54) czy kolejna wariacja na temat rzeźby Teodora Skoniecznego z grobu Marii Zofii Wieczorek (nagrobek rodziny Skoczek, ok. 2007 r., M. Jackowski, kw. 66). Co prawda gdzieniegdzie przysiadł również dziecięcy aniołek, lecz daleko mu do poziomu artystycznego swych XIX-wiecznych poprzedników.

Nie zabrakło też na Starych Powązkach rzeźby religijnej. Warto udać się w odleglejsze części cmentarza, aby odszukać "neogotycką" Madonnę z Dzieciątkiem na grobie Jadwigi Teresy Hałaczkiewicz z d. Cieślik i rodziny Przenicznych (ok. 1952 r., W. Hałaczkiewicz, kw. 110), stylizowaną na art deco Najświętszą Marię Pannę rodziny Danek (1994 r., T.P. Kowalska, kw. 284a) czy pełną ekspresji rzeźbę Ukrzyżowanego nad grobem rodziny Korytkowskich (ok. 1983 r., kw. 292). Ogromna siła wyrazu cechuje z kolei pietę Jerzego Jarnuszkiewicza wystawioną na grobie rodzinnym (1996 r., J. Jarnuszkiewicz, kw. 85).

Po 1945 r. na Stare Powązki powróciły motywy ludowe. Tym razem nie były to wizerunki chłopów w sukmanach opłakujących działaczy ludowych, tylko bezpośrednie nawiązania do sztuki wsi polskiej. Szczególną popularnością cieszył się motyw kapliczki z figurą Chrystusa Frasobliwego. Wytrwała turystka powinnna jednak skierować swe kroki zarówno do dzieł "tradycyjnych" (nagrobek Jadwigi Kowalczykówny, zm. 1944 r., kw. 62) czy rodziny Banaszewskich, kw. 3), jak i nowoczesnych adaptacji wzorów ludowych (nagrobek Piotra Piotrowicza, zm. 1943 r., A. Kenar, kw. 155 czy Krystyny Świeściak i rodziny Podgórskich, zm. 1987 r., kw. 195).

Zawsze wyjątkowe są pomniki realizowane w oparciu o autorski pomył artysty lub indywidualne życzenia rodziny. Tłumnie odwiedzany, głównie ze względu na osobę zmarłego, jest nagrobek Krzysztofa Kieślowskiego (zm. 1996 r., kw. 25 wpr.) z odlanymi w brązie dłońmi w reżyserskim geście kadrowania. Z kolei wzruszającą wymowę ma rzeźba dziewczynki tulącej się do kamienia z grobu rodziny Antoniewicz i Grzebieniewskich (1999 r., J. Szykuła-Sypniewska, kw. 54). Wszytkich miłośników średniowiecza z pewnością zachwyci pomnik Małgorzaty Kondrat (2001 r., P. Sołtan, wykonanie J. Januszkiewicz, kw. 85) w formie gotyckiego okna. Natomiast na granicy kiczu balansuje nagrobek Kazimiery Iłłakowiczówny (zm. 1983 r., kw. 81), gdzie na masywnej, kamiennej płycie ułożono topornie wyrzeźbione dłonie trzymające księgę (aluzja do pisarskiej działalności zmarłej).

Na przełomie l. 60-tych i 70-tych na Stare Powązki wkradła się rzeźba niefiguratywna (abstrakcja) i od razu zajęła eksponowane miejsce, bo w samej Alei Zasłużonych, gdzie ozdobiła miejsce spoczynku Tadeusza Piotra Potworowskigo (zm. 1962 r., T.P. Potworowski - rzeźba na murze) czy Ady Sari (Jadwiga Szayer, zm. 1968 r., T. Brzóskiewicz). Równie oryginalne nagrobki upamiętniają wybitnego historyka Stanisława Herbsta (zm. 1973 r., B. Zbrożyna, kw. 166) oraz rodzinę Iljinów (1972 r., W. Iljin wg proj. Cezarii Iljin-Szymańskiej, kw. 196 pod murem).

Ciekawym "flirtem" z abstrakcją są dzieła Jana Ślusarczyka np. posąg na grobie Salomei Zaborowskiej (1976 r.) czy grupa Małżeństwo wystawiona w miejscu spoczynku Tamary i Andrzeja Kochanowskich (zm. 1963 r., kw. 46).

Cóż, z pozoru XX-wieczna sztuka cmentarza Powązkowskiego nie wygląda aż tak źle, może nawet ciekawiej niż sztuka XIX w. ;) Tym niemniej, chociaż opisane wyżej dzieła z pewnością należą do wybitnych, to nie one decydują o obliczu cmentarza. Niestety zazwyczaj giną wśród jednakowych, lastrykowych grobów, zdobionych sztucznym kwiatami i tandetnymi, plastikowymi zniczami. Ale kto wie? Może za kilka lat ktoś się będzie nimi zachwycał, jak teraz ja XIX-wiecznymi aniołami? ;)

© Sowa
1.11.2009

Przypisy

  1. Właściwie to nawet nie wiadomo, skąd rzeczone firmy biorą wzory pomników. Przed I wojną światową wiele zakładów kamieniarskich współpracowało z artystami, a nieraz sam właściciel mógł się pochwalić skończoną akademią sztuki (np. Roman S. Lubowiecki).
  2. D. Jendryczko, Walory artystyczne pomników powązkowskich [w:] Cmentarz Powązkowski w Warszawie, J. Waldorff [i in.], Warszawa 1982, s. 34.
  3. Na Starych Powązkach znajdziemy jeszcze kilka egzemplarzy tej rzeźby, ale trzeba przyznać, że jej twórca przyłożył się do pracy :)
  4. W XIX-wiecznej polskiej rzeźbie nagrobnej temat śmierci jako autonomicznego bytu raczej nie występował, co nie znaczy, że był nieobecny w ówczesnej europejskiej sztuce cmentarnej (por. nagrobek? z przedstawieniem kościotrupa na Cmentarzu Melaten w Kolonii).
 


Do góry